poniedziałek, 30 listopada 2015

Domek

Powstają u innych, powstał też i u mnie :)
Uroczy domek na skarby.

Odkurzam na blogu... nowe prace :)

Tak, tak... blogowanie jest trudne, kiedy nie wiadomo w co ręce włożyć. Tym trudniej, gdy co chwilę odkrywa się nowe strony z inspiracjami, i wszystko chciałoby się zrobić.... tylko kiedy?
Ponadto jakoś te blogowanie przestaje mi się podobać, tak jak na początku. Tak na prawdę teraz wszędzie można się nawzajem podglądać, a np. do Facebooka więcej ludzi ma ogólny dostęp i szybciej tam trafiam na ciekawostki i nowinki niż poprzez blogi.... Ech.
Dość narzekania.
Mam nowe prace, to się pochwalę.
Tematyka oczywiście papierowa...

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Bransoletka za grosze

Materiały kosztowały mnie 30 zł, a zrobiłam już ich 20, a jeszcze mam rzemyki i zapięcia. Warto więc zakupić kilka elementów samemu i tworzyć dowolnie kolorystyczne bransoletki do użytku własnego lub do sprzedaży. Fajna, szybka zabawa. Tutaj przedstawiam jedną z ulubieńszych, ale na pewno nie ostatnią z symbolem nieskończoności:

piątek, 3 lipca 2015

Pudełko ślubne na koperty

Witam. nie jest to tym razem plecionka, a wariacja z tekturą w roli głównej.
Pudełko powstało na szybkie zamówienie z materiałów dostępnych od ręki. Bazę pudełka stanowi karton po papierze A4, który został oklejony folią samoprzylepną, dzięki której nie widać nadruku na kartonie, a następnie, aby nadać pudełku matowy look obkleiłam je białymi etykietami o formacie A4. Rogi uzupełniłam białą wstążką, wydruk napisu na ozdobnej kartce i tasiemka w kolorach przewodnich przyjęcia. Szybko i tanio, pannie młodej się podoba bardzo. Mogłabym jeszcze dodekorować kwiatami, ale zamówienie było na proste i szybkie pudełko. Cieszę się, że mogłam zrealizować ten projekt:)


poniedziałek, 22 czerwca 2015

kulinarnie też lubię

A tu pokazuję moje wariacje weekendowe, powodowane urodzinami męża:
rureczki z dżemem malinowym od mamy i bitą śmietaną zaprawioną galaretką truskawkową:



a tutaj babeczki z truskawkami zanurzonymi w czekoladzie i udekorowane bitą śmietaną:

wszystko zostało zjedzone, a ja znów pomyślałam o jednym z moich marzeń w postaci otwarcia kawiarenki :)

Po remontowo

Remoncik uważam za zakończony. Chociaż zastanawiam się czy powieszenie nowych dekoracji wlicza się jeszcze do remontu czy już nie, bo takowych jeszcze nie ma. Ale ściany i sufity pomalowałam, tapetę  zmęczyłam i mieszkanie wygląda jednak zdecydowanie lepiej, a na pewno inaczej. Mebli nie zmieniałam, bo mają niecałe 5 lat, ponadto nie zużyły się. Pozostaje mi jeszcze kuchnia.... Ale na nią w ogóle weny nie mam, więc udaję, że na razie nie muszę jej remontować :) Jeśli chodzi o robótki, to leżą............... ostatnio zaczęłam coś tam próbować na maszynie, ale jakaś mnie niemoc ogarnęła, a skoro niemoc, to nie ma siły. Za to są słoiki dżemu truskawkowego, bo przecież jest sezon. A oto mała odsłona tego co udało mi się zrobić z mojego beżowo - pomarańczowego mieszkanka:
przestawiam pokój córki, a w roli głównej zasłonki w sowy i turkus na ścianie:

 a tu motylki, które córka zrobiła do dekoracji z kolorowych kartek
 i jej kącik zabawowo - artystyczny
a tutaj pokój mój i męża, który jednocześnie jest pokojem dziennym, a czasem nawet stołówką:


Po beżach jakie panowały w domu, teraz jest zdecydowanie lepiej, jaśniej i jakoś tak przestronniej. Jeszcze musimy tylko poukrywać kabelki i będzie już w ogóle super. Ale mam teraz wstręt do wycierania podłogi. Podczas remontu tyle ją zmywałam, szorowałam, że teraz jakoś ciężko mi się za nią zabrać. No ale jak chce się robić wszystko samemu, to może wyjść co nieco bokiem :) Pozdrawiam i zachęcam do odświeżania swoich wnętrz. 

środa, 17 czerwca 2015

Rower i ja

Dziś zaznałam przedpołudniowej przejażdżki rowerowej. No i było cudnie! Zapach pól i łąk, ciepły wiatr, maki w zbożu, bociany, żurawie, konie, chłód lasu, truskawki prosto z krzaczka... piękna ta nasza Warmia :) 

Tak trudno jest mi codziennie wybrać się na rower, ale kiedy w końcu już na nim jestem, to wracam naładowana pozytywną energią. Natura daje nam tyle, a my żyjemy z dnia na dzień, w ogóle nie umiejąc się zatrzymać. Dla ludzi którzy tu mieszają to zwykła szara rzeczywistość. A ja zadaję sobie pytanie co by było gdybym musiała przeprowadzić się do bloku? Albo mieszkać w Warszawie i 3 godziny przeprawiać się przez most... Moje życie, tak jak i Wasze pewnie upływa w zaskakującym tempie. Jest poniedziałek, zaraz już piątek, tygodnie się zlewają, Okazuje się że już jest połowa czerwca. W pracy kupa roboty, w domu jeszcze większa ilość prac. Jeśli jeszcze do tego dodać, że miałabym nie słyszeć rano śpiewu ptaków, czy nie poczuć orzeźwiającego wiatru, to uschłabym jak zapomniany kwiat a moje życie przeciekło mi przez palce. Bez wspomnień na stare lata, bo nie było kiedy... 
Czas z dzieckiem też upływa inaczej na takim spacerze, czy rowerze. Ostatnio moja ośmiolatka sama doszła do wniosku, że jest fajnie, bo można dużo rzeczy zobaczyć, ruszamy się, rozmawiamy, śpiewamy, nic nie zakłóca nam wspólnego bycia ze sobą. Porównajcie to do niedzieli w centrum handlowym.... 
Zachęcam do spacerów, przejażdżek rowerowych, wypadów choćby na jedną noc pod namiot na łono natury. W głowie wszystko się wtedy lepiej układa, problemy przestają być takie trudne, czas płynie leniwie, jak gdybyśmy znów mieli po 12 lat i żuli trawę leżąc na łące w wakacje :)
Zdjęć z wycieczki brak, bo miałam mało czasu na zrobienie trasy, ale co widziałam, to moje, Wy musicie oglądać swoje widoki w rzeczywistości,a nie wpatrywać się w te przeklęte urządzenia.
Pozdrawiam :)
 

wtorek, 12 maja 2015

babie się zachciało remontu

Oto ja. Zapracowana, popołudniami grzebiąca w ziemi lub latająca z córką po okolicach żeby nacieszyć się majem.... Mało szczęścia... Trzeba sobie jeszcze coś wymyślać. REMONCIK. Takie małe malowanko, tu farba, tam tapetka.... Tylko bez wyprowadzania, bo w domu najlepiej. I już 4 dni się męczę. Sama z pomocą siostry kochanej, która akurat też miała wolne. Kwiaty przestawiam, meble, przesuwam, wałek do ręki.... a tu dziura... niejedna. Więc co Magda robi? Bierze szpachlę, bo przecież nie robotnika do pomocy. Przyznaję trochę podupadłam na zdrowiu psychicznym. Myślałam, ze remoncik potrwa z górką ze trzy dni... a ja jestem w ...d.... Szpachla schnie, bo co chwilę wychodzi coś! A na generalny remont nie mam kasy, więc robię co mogę, żeby było lepiej, ale własnymi ręcyma,  bo już nawet nie rękoma... takie mam zniszczone łapki. Oczywiście honorowo skończę co zaczęłam, ale psychicznie dobija mnie bałagan, bo kupa bzdetów, koszyczków, kurzołapków, z którymi trudno się rozstać... A maj taaaaki piękny. Dobrze, że chociaż ptaki mi tak pięknie śpiewają przy oknie :) Dziś jestem w pracy.... odpoczywam :), bo po pracy wałek w rękę. Będzie dobrze.... jeszcze tylko tapeta i jedna ściana....  chyba, że trzeba będzie coś zaszpachlować znów.... A potem kupić materiał, uszyć zasłony, namalować nowy obraz na ścianę, bo stary już nie pasuje.... polakierować fotele, bo stary lakier już się zdarł, a fotele takie wygodne.... potem coś wypleść z gazetek...   że tej babie jeszcze się chce :)


poniedziałek, 4 maja 2015

Zwierzęta w skali 1:1 do ogrodu

O tym, że wszystko jest możliwe każdy wie. Ale że można sobie stawiać wyzwania, których wydawało by się, nie da się podjąć - to już nie każdy........ i często słyszymy: nie umiem, nie zrobię, lub wszechpowszechne NIE DA SIĘ!.
Dziś pokazuję swoją i koleżanki Ani pracę na tzw. etacie. A że pracuję w ośrodku kultury to imamy się różnych rzeczy. Ostatnio postawiono przed nami wyzwanie wykonania zwierząt na piknik przyrodniczy. Było dużo styropianu, drutu, materiałów, gazet, klajstru i kleju gipsowego, któy wszytsko utwardził i dał rzeźbom ciężar. Na koniec farba akrylowa, pocięte pędzle, futro po babci i lakier. Efekt możecie zobaczyć niżej. Zaaranżowałyśmy je w scenerii parku. Pracowałyśmy nad nimi w sumie 2 miesiące. Dziś już wiem, że styropian do ocieplenia budynku + nożyk = piękna dekoracja np. do ogrodu. Co prawda ile było na początku nerwów i poprawiania, profilowania to już nasze. Ale jeśli ktoś lubi takie piękne rzeźby do ogrodu, polecam zrobić je samemu! 
Przecież da się! :)








wtorek, 14 kwietnia 2015

Domowy chleb na rozczynie

Otrzymałam ostatnio rozczyn na chleb. Przechowuje się go w lodówce, więc mogłam spokojnie zebrać siły i przede wszystkim zastanowić się czy w ogóle chcę go piec. W końcu jednak się zebrałam ( to była tylko kwestia czasu) :) Chleb nie jest trudny, rozczyn zostawia się na noc, tak więc przy dobrych wiatrach, około godziny 10.oo kolejnego dnia można wyciągać z pieca świeżo upieczony, pachnący chlebek. Zalety? No smak to chyba podstawowa zaleta, ponadto zawartość nasion, które dowolnie można komponować, waga i wilgoć w chlebie, o smaku już wspominałam? Dziś zrobiłam sobie z nim kanapki do pracy i powalił mnie smak i jakość. Bo tu warto wspomnieć, że pajda wystarczy na śniadanie, by spokojnie dotrwać do końca pracy. I dodatki do tej kromki już nie mają znaczenia, byleby było masełko :)
Polecam bardzo wszystkim, aby spróbowali, bo wiem, ze może się nie opłaca grzać piekarnik, inwestować w mąkę i otręby (argumenty męża), ale warto bo korzyść jest wymierna, a przejawia się w samopoczuciu po tak smacznym skonsumowanym produkcie i bardzo zdrowym i do tego sytym! Nawet moja córcia, która nie zwykła brać kanapki do pracy poprosiła dziś o spakowanie pajdy z masłem, bo to takie dobreeeeeeeeee :)
A oto fotka tuż po wyjęciu z piekarnika:
Pozdrawiam smakowicie:)

niedziela, 22 marca 2015

Ciastka mocno czekoladowe i proste

Do Kfc jeżdżę z rodziną rzadko. Ostatnio będąc skusiliśmy się na ciastko do kawy za dopłatą 1 zł. Była to najlepsza inwestycja w dobry nastrój :). Wyobraźcie sobie sobotę w centrum handlowym. ... brrrrrr. ... no ale zakupy też przecież trzeba robić. Więc to ciastko spowodowało że siły mi wróciły , a przede wszystkim dobry humor :) Ciastko czekoladowe o którym mowa rozpływa się w ustach. Dla osób, które uwielbiają czekoladę, jest to strzał w 10! Znalazłam nawet gdzieś w sieci przepis, który sprawdził się wspaniale. Ciastka nie są drogie, robią się szybko i powalają smakiem. Ja je uwielbiam, moi bliscy także. Polecam bardzo ooo ooo!
A oto zdjęcia surowych i upieczonych. A tu podaję link do źródła przepisu, którego w ogóle nie trzeba udoskonalać :) pozdrawiam słodko :) http://be-tastyblog.blogspot.com/2014/11/czekoladowe-ciasteczka.html?m=1

sobota, 21 marca 2015

Bransoletka t-yarn, czyli koszulek drugie życie

Jakiś czas temu grzebiąc na przeróżnych stronkach natknęłam się na ciekawy, szybki kursik robienia bransoletek ze sznurka t-yarn, czyli pociętego materiału dresowego bądź dzianinki. Lubię takie formy, gdzie dana rzecz nie zostaje wyrzucona, tylko znajduje drugie życie, dlatego spróbowałam. Kiedyś robiłam już takowe bransoletki, ale bardzo niewyszukanie - pletłam warkoczyki z dziećmi i zawiązywałam supeł. Ten sposób wymaga troszkę więcej sprytu, a przede wszystkim co najistotniejsze - pracy palcami. Jest to świetne ćwiczenia dla dzieciaków. Wypróbowałam na mojej 8-latce i załapała po minucie. Link do kursiku: http://jewelrytutorialhq.com/jersey-knit-t-shirt-bracelet-video-tutorial/
Można z tego zrobić także wisior, brelok, smycz, co komu przyjdzie do głowy :)
A oto moja bransoletka:



Pojemnik na drewniane łyżki i świecznik z papierowej wikliny

W ramach akcji robienia wyrobów do domu powstały kolejne rzeczy: przydaś do kuchni i do pokoju. Jeden praktyczny, drugi estetyczny, znaczy się kurzołap :) Pojemnik na łyżki jest pomalowany brązowym pigmentem i polakierowany. Świecznik robiłam na słoiku po ogórkach i pomalowałam czarnym pigmentem do farb, przez co powstał piękny grafitowy. Mogłabym oczywiście ozdobić je jakoś dodatkowo, ale to pewnie zrobię jak znudzą mi się w takiej surowej formie, wszak kobieta bywa zmienną. Pozdrawiam wiosennie :)





czwartek, 19 marca 2015

fioletowy kuferek

Udało mi się ostatnio zrobić taki oto kuferek, a ponieważ z pigmentów został mi tylko fiolet, więc taki też kolor otrzymał koszyk. Ciekawe tylko co ja z nim zrobię, bo córka ma ostatnio wstręt do wszelkiego różu i fioletu... :)

Kosz z koła na owoce

Płetłam go i pletłam, potem wygiełam ku górze i wyszedł taki cudak. Gdyby to była prawdziwa wiklina to pewnie możnaby w nim nosić drwa. Ale ponieważ jest z gazet, będzie służył jako kosz na owoce. Lubię nowe projekty :) pozdrawiam!


poniedziałek, 16 marca 2015