środa, 17 kwietnia 2013

c.d. wiosenny kapelusz

Mój kapelusz zajął II miejsce wśród kapeluszy wykonanych przez osoby dorosłe... Jestem z siebie dumna! Otrzymałam nawet nagrodę w postaci puszki lakieru! Jupi! Przyda się na pewno. Przepraszam za brak wpisów i zdjęć nowych prac, ale pochłonięta jestem komunią, działką, szkołą, padł mi aparat.... postaram się jeszcze dziś wrzucić skończone już kule z kwiatów z krepiny i moją wczorajszą morderczą walkę z pokrowcem na krzesło :)


Pozdrawiam wszystkich czytelników.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Nowe wariactwo

Jak wspominałam wcześniej poszłam na kurs florystyki. Na razie za sobą mam zajęcia bardziej teoretyczne, ale miałam warsztaty, na których musieliśmy stworzyć "coś" z gałązek i drobnych dodatków.... Oto moje prace, wykonane na szybko:

Pierwsza to gniazdko, a druga filiżanka z gałązek brzozy. Na zdjęciu niewyględne, ale filiżanka nawet podobna kształtem w realu....hehe... filiżanka posłuży mi jako osłonka na popielnicę na balkonie.... nic się nie marnuje....

Zaległe jajo, które zniknęło

Jeśli chodzi o Wielkanoc, to spędziłam ją rodzinnie, stąd brak mojej aktywności na blogu. Przed świętami zorganizowaliśmy w ośrodku kultury malowanie jaj różnymi technikami. Szybciutko na pokaz zrobiłam proste jajko, które służyło na wzór dla dzieci. Zdążyłam zrobić zdjęcie telefonem (na szczęście) i zaniosłam je na warsztaty, po których jajko zniknęło... Przykra sprawa, niemniej pocieszył mnie fakt, że się komuś spodobało na tyle, że chciał je wziąć. Zdjęcia marnej jakości, ale niech będzie chociaż ślad....


Wiosenny kapelusz



Praca wykonana na konkurs o temacie jak w tytule. Nie chodzi tu o wygraną, a o moją mobilizację do tego, żeby go zrobić. Chodzi także o to, aby pokazać innym dorosłym kobitkom z mojej mieściny, że jak się chce, to można :) Nawet za dyplom. Moja córcia była trochę zawiedziona, ze go wynoszę. Myślała, że to dla niej... Ale zostały mi kwiaty i rafia, więc chyba zrobię jej podobny :)
Ozdobiłam go delikatnie, ponieważ wiosna jest dla mnie kwintesencją delikatności, świeżości. Pozdrawiam Was wiosennie, bo dziś za oknem 12 stopni. Czyżby w końcu zima odchodziła w siną dal? - Oby!!!!

Kosz prostokątny z materiałową wyściółką



Nie mam pojęcia jak te koszyki nazywać. Kosz z serii "dokończone prace". Przeleżał od grudnia (nawiasem mówiąc, jak ten czas leci...), aby w końcu doczekać się i pomalowania i aranżacji. Więc tadam! Jest duży: 34x14x13 cm. Duży w sensie w moim wykonaniu, bo jeszcze takiego nie robiłam. Nie robiłam także na formie, tylko za pomocą drutów, które mimo, że sztywne, troszkę się poddają. Spód z tektury, bo wykon w jeden wieczór, a północ blisko.... Pierwotnie miał być żółty na wiosenne ziółka na parapet. Ale do ziółek wykombinuję coś innego, a ten może być na szpargały. Świetnie wpasowują się tam przewody do ładowarek i tablet lub zeszyt a4.... Ale nie po to był stworzony. Jak by ktoś chciał, to chętnie się dogadam na jakąś wymiankę. Pozdrawiam Was cieplutko moi goście. Wiem, że dawno nic nie wrzucałam, ale to dlatego, że znalazłam kurs florysty, i oczywiście się zapisałam, także teraz mam weekendy zajęte, stąd mniej wyrobów i mniej mnie na blogu. Ale pomału się odnajdę, poukładam i będzie dobrze :)

Koszyczek do wachlarza




Pamiętacie wachlarz? Oto koszyczek do kompletu. Długo czekał na swoją aranżację. Ale w końcu się nad nim zlitowałam, wyciągając go z szafy. Postanowiłam nie zaczynać nowych pracy, dopóki nie skończę wyplecionych koszyków, które czekają na detale. W kolejce jest auto, ale jakoś mi błotniki nie idą... No cóż... Może z nadejściem wiosny.....

Wiosenne koszyczki



Zdjęcia robione przy sztucznym świetle, więc ta żółć nie jest taka, jak w rzeczywistości. Co zrobić. Mam czas na robienie zdjęć tylko wieczorem, a pogoda dopiero zaczyna się wybudzać z zimowego snu. Mały koszyczek na kaktusa lub cukierasy. Jeszcze nie ma właściciela, stoi na komodzie "wystawowej" w salonie.