środa, 19 grudnia 2012

i choineczka...


życzenia na święta

Więc trochę wcześnie, ale mam urlop i pierwszy raz w mojej karierze zawodowej - wyjazdowy... rasowy urlop i w dodatku za granicą. Więc już składam Wam życzenia na święta. A to mój stroik zrobiony wiadomo, przeze mnie :).
Życzę Wam radości i spokoju w sercach na te święta!

niedziela, 16 grudnia 2012

Brak czasu

Jest 22. Udało mi się dziś wykonać 2 choinki o pięknym grafitowym kolorze oraz ozdobić 2 zielone, pomalowane wcześniej. Sań nawet nie dotknęłam, choć zostałam pochwalona za nie :) Właściwie byłabym z siebie dumna, gdyby nie to, że czas jest nieubłagany i pędzi... Chciałabym zrobić jeszcze jedną choinkę, ale daruję sobie na rzecz kąpieli. W końcu jutro poniedziałek, więc trzeba naładować akumulatory... Gdzie ten przewód....

sobota, 15 grudnia 2012

Sanie

Sanie już dziś zostaną pomalowane na czerwono i będą miały złote płozy... taki przynajmniej jest plan. A ponieważ sobota to także wielki dzień ogarniania mieszkania, 5 pralek, zakupów, a dziś jeszcze urodziny pewnego małego pana - to nie wiem, czy sanie dziś będą skończone. Ale za to jest jeszcze niedziela :) Dziś zdążyłam pomalować rurki na grafitowe choinki:
A teraz idę robić śniadanko dla mojego szkraba, więc pokażę tylko przedsmak sań:
Trzymajcie się cieplutko :)

Pomiędzy myciem okien a piernikami

Czas przed świętami dla nas wielu jest trudnym nerwowym okresem... Dla mnie nie. Moim skromnym zdaniem jest to najpiękniejszy czas. Sprzątanie? Przecież sprzątamy cały czas, więc po co robić z tego jakiś mega problem, przecież okna się brudzą i co jakiś czas trzeba je umyć. Nie koniecznie kiedy jest 12 stopni na minusie, można przecież zmienić swój grafik. :) Ze wszystkiego można zrobić horror i kipiąc złością na domowników zastraszyć taką atmosferą swoich współdomowników. Tylko po co?
Uwielbiam ten czas, bo w końcu mogę posłuchać przeboju Czerwonych Gitar...Uwielbiam, bo unosi się zapach pierników, a Amelka oblizuje pędzel po lukrowaniu... Mogę poszaleć z dekoracjami, bo każda ilość na święta to nie kicz, tylko stworzenie magii... I choć w pracy jest nawał papierzysk, bo zbliża się koniec roku, to z uśmiechem spoglądam za okno, gdzie promienie słońca grają sobie etiudy na promieniejącym śniegu. A same święta są tylko finałem. Ładny obrusik, serwetki, kosztowanie smakołyków i żal, bo tak szybko mijają te dwa dni... Dlatego czerpię siłę z czasu przed świętami. A na zdjęciu pierniczki moje i Amelki. To już tradycja... nasza tradycja :)